|
Podróż na Krym |
|
|
Najlepiej znaleźć jakieś bezpośrednie połączenie kolejowe z Polski (jest droższe, ale za to pewniejsze i bez przykrych niespodzianek). Można również skorzystać z pomocy biura podróży - na pewno wyjdzie najdrożej ale za to można ominąć problemy związane z kupnem biletów na pociąg we Lwowie. Za to podróż własnym samochodem może dostarczyć wiele wrażeń - podobno co kontrola drogowa to konieczność wręczenia łapówki, a milicyjnych patroli można spotkać wiele (czyli trzeba do kosztu paliwa doliczyć dodatkowe wydatki). Można także dojechać do Przemyśla korzystając z PKP, dalej do Lwowa busem lub PKS-em a następnie ukraińskimi kolejami. Jeśli ktoś wybierze tą opcję powinien zwrócić uwagę na parę rzeczy : - w pociągu np. relacji Szczecin - Przemyśl lepiej trzymać się w grupie, ponieważ w nocy można zostać okradzionym przez gości w czarnych skórach mówiących ze wschodnim akcentem - w Przemyślu najlepiej załatwić sobie busa, który pojedzie pod sam dworzec we Lwowie (nie ma sensu dojechać do granicy i po stronie ukraińskiej szukać następnego transportu - może się okazać, że wyjdzie to drożej ). Można też dojechać z Przemyśla do Lwowa PKS-em. Jeśli ktoś jednak koniecznie chce dojechać tylko do granicy i potem skorzystać z ukraińskiego transportu to gdy już się znajdzie po stronie ukraińskiej powinien pójść kawałek szosą w stronę Lwowa. W niewielkiej odległości za przystankiem autobusowym stoją busy którymi można dojechać pod dworzec kolejowy we Lwowie. - od polskiego kierowcy można wziąć nr telefonu (może się przydać w drodze powrotnej, kiedy rano na dworcu we Lwowie będzie problem z dojechaniem do Przemyśla - a jest to bardzo prawdopodobne ) - Polacy na Ukrainę mogą wjechać bez wiz - na granicy celnicy ukraińscy mogą zarządać wykupienia ubezpieczenia medyczngo. Było ono kiedyś obowiązkowe. Od września 2001r. obowiązek posiadania ubezpieczenia został zniesiony. Trzeba więc uważać i nie dać się wrobić w jakieś fikcyjne opłaty. Niestety na Ukrainie trudno się zorientować, które opłaty są prawdziwe, a które wymyślone. W czasie kiedy my jechaliśmy na Krym, ubezpieczenie było obowiązkowe więc aby nie czekać w kolejce do budki gdzie je sprzedawano (a budka była zamknięta i nie było wiadomo kiedy zostanie otwarta) daliśmy celnikom ukraińskich po 2$ od osoby (na Ukrainie łapówki są rzeczą normalną, lepiej przygotować sobie jakieś drobne dolary na takie wydatki). Najlepiej wykupić ubezpieczenie w Polsce. Chociaż kiedyś PZU nie gwarantowało, że ich polisy na Ukrainie będą działać tak jak w innych krajach. Wracając do dodatkowych opłat. Gdy opuszczałem Ukrainę, celnicy wymyślili sobie jeszcze opłatę na ochronę środowiska, wyłudzając od nas dodatkowe pieniądze. Wszyscy jednak im zapłacili by mieć spokój i wreszcie znaleźć się znowu w Polsce. - trzeba pamiętać, że czas Ukraiński jest o godzinę do przodu - latem dostanie biletów we Lwowie na pociąg do Symferopola na Krymie graniczy z cudem (chyba, że kupuje się je z dużym wyprzedzeniem. No ale kto pojedzie do Lwowa kilka tygodni wcześniej tylko po to żeby kupić bilety). Kupienie ich w kasie jest bardzo trudne. Trzeba się liczyć ze spędzeniem we Lwowie kilkunastu i więcej godzin w oczekiwaniu na bilety (oczywiście można je kupić drożej od "koników" - ze znalezieniem ich nie ma problemu, sami się znajdą). Czasem przed odjazdem pociągu można kupić bilety pochodzące ze zwrotów. Kupując bilety w kasie pani kasjerka czasami sama sobie dolicza napiwki. No ale nikt się o to z nią nie wykłóca. W końcu jak mu się nie podoba to nie musi u niej nic kupować. Ponieważ bilety są imienne do ich kupna potrzebne są paszporty. Nam udało się po wielu problemach kupić bilety prawie dla wszystkich. Jedna osoba nie miała biletu. Ale prowadnik (czyli osoba zajmująca się wagonem, sprawdzająca bilety i sprzedająca pościele) wziął w łapę i po zapewnieniach, że wszyscy pomieścimy się jakoś na tych łóżkach, na które mieliśmy wykupione bilety już bez problemów mogliśmy odbyć męczącą jazdę na Krym. Pociąg do Symferopola ma nr 86. Ze Lwowa odjeżdża w nocy o godz. 0.29 i jest na miejscu 28 godzin później o godz. 4.40. Latem jadą dwa pociągi dziennie (ten dodatkowy nr 324 odjeżdża o godz. 11.41 i jest na miejscu o 14.53 następnego dnia). Kilka uwag na temat kupowania biletów we Lwowie - toalety na dworcu (jak zresztą na całej Ukrainie) są poniżej wszelkich norm krytyki. Najlepiej spróbować w dworcowej restauracji - za pewną opłatą ale za to są sedesy (rzecz rzadka na Ukrainie). Przez dworcową poczekalnię proponuje przechodzić na bezdechu (wali tam jak z murzyńskiej chaty). Ogólnie Lwów był może i ładnym miastem ale teraz jest zaniedbany, brudny i śmierdzący (lata komuny zrobiły swoje).W porównaniu z Krymem ludzie tam żyją bardzo skromnie. Przechodząc przez ulicę trzeba mieć oczy do okoła głowy. Kierowcy jak widzą pieszego (nie ważne czy przechodzi na pasach czy też nie) nie zwracają na niego uwagi, no chyba że nacisną klakson i przyśpieszą. Na Krymie zresztą jest tak samo. - gdy uda już się wsiąść do pociągu jadącego do Symferopola warto wiedzieć, że: *
W zasadzie są dwa rodzaje wagonów: plackarty i kupiejne (ceny biletów z sierpnia 2002: plackarta 42 UAH, kupe 64 UAH). Ten pierwszy to jedna wielka sypialnia. Nie ma zamykanych przedziałów. Wagon w zasadzie przedzielony jest ściankami do których przytwierdzone są łóżka tworząc coś w rodzaju otwartych przedziałów. Piętrowe łóżka umieszczone są również wzdłuż korytarza. Okna teoretycznie powinny się otwierać w każdym z takich przedziałów, a tak naprawdę otwiera się może jedno, dwa na cały wagon. Drugi rodzaj to wagon z miejscami kupiejnymi (tu bilety są trochę droższe). Są tam cztero osobowe zamykane przedziały. Niestety okna w przedziałach się nie otwierają. Można jedynie otworzyć kilka okien na korytarzu. W obu rodzajach wagonów jest raczej gorąco i duszno. *
Dolne łóżka w ukraińskich wagonach mają postać skrzyń, więc można tam schować bagaże. Nad górnymi łóżkami są zawieszone półki. Wyglądają trochę jak trzeci rząd łóżek. Można się więc wystraszyć na myśl o tym, że to mogą być nasze miejsca. Na szczęście to tylko półki na bagaże i pościele. Spanie pod sufitem nie było by zbyt przyjemne. Najlepiej o ile to będzie możliwe kupić bilety na te dolne miejsca. Na dole jest zawsze trochę chłodniej i jest możliwość schowania bagaży. * Toalety w obu wagonach wyglądają tak samo czyli poniżej wszelkich norm krytyki. * Na początku każdego wagonu jest samowar. Temperatura wody waha się w nim niestety w granicach 60 - 80 stopni i zależy od tego czy prowadnikowi chce się pod samowarem napalić. Korzystanie z tej wody jest również uzależnione od humoru prowadnika. Może pozwolić lub nie. * Palić można tylko i wyłącznie w przejściach pomiędzy wagonami. * Cena pościeli to ok. 5 hrywien. W plackarcie nie ma chyba obowiązku kupienia pościeli lecz ze względu na brudne materace i poduszki warto ją wziąć. * W czasie przejazdu pociąg kilka razy zatrzymuje się na 15, 20 min. Można wtedy wysiąść i kupić coś do picia, owoce czy jakieś placki od ludzi, którzy się wówczas zgromadzą przy pociągu (oczywiście na własne ryzyko). W prowiant na drogę proponuje jednak zaopatrzyć się w Polsce, we Lwowie raczej trudno kupić coś konkretnego. Warto mieć ze sobą kubek i błyskawiczne zupki.
|
|
|
home |